piątek, 29 maja 2015

Hang it all!



 
Zawieszam działalność!

...

    Co prawda tylko na jakiś tydzień, ale uznałam, że to świetna okazja, aby "zawiesić" ją na czymś ładnym- tym bardziej, że zaczęłam myśleć nad zmianą wieszaka w tzw. holu wejściowym, który tworzy u nas wraz z kuchnią i salonem  otwartą przestrzeń.

    Wiadomo, że wieszak musi być praktyczny, ale czy nie może być przy tym również zabawny i "przyciągający wzrok" już od progu?!

    A skoro znacie moją słabość do retro i powojennego designu- zapewne nie zdziwi Was jaki wieszak mi się marzy...





 HANG IT ALL!




      Oryginalny rysunek Ray przedstawiający projekt wieszaka.
źródło



I on we własnej osobie:

źródło



   Ray i Charles posiadali ogromne poczucie humoru, co często znajdowało odzwierciedlenie w ich projektach.

    Ray jest autorką wielu mebli i zabawek dla dzieci. Dlaczego dla dzieci? Z czysto osobistych pobudek-  Ray i Charles projektowali dla dzieci swoich i swoich przyjaciół.

   Byli też kolekcjonerami zabawek- tę jak i wiele innych swoich pasji od połowy lat 60-tych dokumentowali eksperymentując z kliszą fotograficzną i taśmą filmową, odchodząc już w tym czasie od projektowania mebli.

    Wieszak powstał w 1953r. dla Tigrett Enterprises' Playhouse Division. Do masowej produkcji użyto tej samej technologii, która była wykorzystywana przy tworzeniu Wire Chair.

     Do metalowej konstrukcji umocowane są krótkie druty zakończone drewnianymi kulkami, które umożliwiają zawieszenie całego asortymentu dziecięcych rzeczy: rękawiczek, szalików, czapek, kurtek, lalek, łyżew, plecaków (...). Rama i druty są białe, a dwie wielkości drewnianych kulek mają   intensywne kolory- czerwony, żółty, różowy, purpurowy, kolor ochry, zielony i fioletowy.

   Wieszak był sprzedawany przez firmę Tigrett i rozsyłany po całych Stanach  za pomocą poczty. Reklamowano go w czasopismach- m.in. w "The New Yorker". Grafika na opakowaniu i materiały reklamowe również były dziełem Eamesów.


 źródło

 
 Sprzedano wiele tysięcy wieszaków zanim Tigrett zakończył działalność  w 1961 roku.


     W sierpniu 2010 r. Herman Miller Inc. wprowadził nową limitowaną wersję wieszaka- czarna metalowa ramka wykończona była kulkami z drewna orzecha. Ta elegancka i wyrafinowana wariacja na temat wielobarwnego pierwowzoru była produkowana zaledwie przez kilka miesięcy.



źródło



     Natomiast w grudniu 2012 roku z okazji setnych urodzin Ray firma Vitra wraz z Eames Office opracowała trzy nowe wersje wieszaków w świeżych odcieniach zieleni, czerwieni i rozbielonych odcieniach szarości i błękitu:





A teraz zapraszam do obejrzenia wnętrz, w których wieszak HANG IT ALL zagościł:



 (1) 
 W towarzystwie czerwonego krzesła LCW Eamesów.



 (2)
 Wraz z pięknym stołkiem Butterfly Soriego Yanagi- dużo więcej na temat "motyli" dowiecie się tutaj.



 (3)



 (4)
 I jeszcze z Wire Chair by Eames.



(5)
      A czy widzicie ten futurystyczny obiekt na komodzie?? To lampa Snoopy- inspirowany postacią psa z kreskówki projekt Piera Giacomo Castiglioniego z 1967r, w której metalowy klosz osadzony jest na marmurowej podstawie.
( 1-5 źródło )



Czy któreś z tych wnętrz jest wnętrzem dziecięcego pokoju??


    Oczywiście wieszak ten wisi w niezliczonej ilości dziecięcych królestw, ale jego bezpretensjonalność, prostota, graficzny styl i popowy charakter sprawiły, że pokochały go również zastępy dorosłych :)


No dobrze, rzućcie jeszcze może okiem na kolorowe dziecięce inspiracje:



  (tu z siedziskiem Eames Elephant i z dziecięcą wersją Panton Chair S )









I jak przystało na IKONĘ DESIGNU za swoje "zasługi" ( ;)) trafił na znaczek pocztowy:





A także niejednokrotnie stał się inspiracją dla innych twórców:









    I po raz kolejny okazuje się, że podobnie jak wiele innych projektów Eamesów- świetnie został zaadaptowany na potrzeby współczesnego stylu skandynawskiego. A wiecie dlaczego? Ponieważ Eamesowie projektując swoje meble wyznawali tę samą filozofię co Skandynawowie- ich styl można nazwać przyjaznym modernizmem, działali w myśl zasady: "Nie rób czegoś, jeśli nie jest potrzebne i pożyteczne, a jeśli jest potrzebne i pożyteczne nie wahaj się zrobić tego pięknym". 




Miłego i kolorowego jak wieszak HANG IT ALL tygodnia dla wszystkich moich czytelników!

:)))



poniedziałek, 25 maja 2015

El toro




Grafika... 

Moja wielka pasja :)))

Niech no chłopaki podrosną, a oddam jej cały swój czas i uwagę!!

 Na razie pomysły i szkice gromadzę w zeszycie, tylko niektóre z nich trafiają do realizacji.


Inspiruje mnie właściwie wszystko!



Bo jak twierdzi Paul SMITH:

 
"YOU CAN FIND INSPIRATION IN EVERYTHING* 

*and if you can't, look again!"


;P


Jestem zodiakalnym bykiem, więc te rogate i groźne zwierzęta są mi bardzo bliskie!


Dlatego dziś przedstawiam Wam:

BYKA






Do stworzenia grafiki zainspirowała mnie:


Figurka porcelanowa  BYK wykonana przez
Zakłady Porcelany "Ćmielów"
Projekt  z 1962 roku autorstwa Wincentego Potackiego 
- polskiego plastyka i projektanta sztuki użytkowej.
Wyrób w kolorze biało-czarnym,
w całości ręcznie malowany.
Wysokość figurki 13,5 cm, długość 22 cm, szerokość 7 cm.
Dekoracja w typie Picasso i New Look.
Doskonała galanteria porcelanowa do wystroju
stylowych oraz modernistycznych wnętrz!



Grafika do pobrania w zakładce BRAND NEW POSTER.

Jeśli interesuje was polskie wzornictwo z lat 60tych XXw zajrzyjcie
do postów oznaczonych etykietą POLSKIE WZORNICTWO.


Pozdrawiam serdecznie! 



 :)))









sobota, 23 maja 2015

Argentine Beauty # MOOD BOARD konkursowy




Dzień Dobry! :)


Stanęłam w szranki o wygraną w konkursie organizowanym przez Werandę i Decolor.
Dowiedziałam się o nim z bloga Agnieszki Lifestyleinspiracje.pl

A ponieważ uwielbiam robić tablice nastrojów- ani przez chwilę nie miałam wątpliwości, co do wzięcia w nim udziału. Niezwłocznie też przystąpiłam do przeszukiwania strony sklepu Decolor.pl

Zaczęłam oczywiście od krzeseł/foteli- bo jakżeby inaczej! ;)))

I od razu trafiła mnie prosto w serce strzała Amora- na widok fotela BUTTERFLY w cudownym kobaltowym kolorze! I to właśnie ta "argentyńska piękność" stała się inspiracją do stworzenia konkursowego mood boardu.

 Ze strony Decolor.pl trzeba było wybrać minimum 3 artykuły, ale ich oferta jest tak duża, że znalazłam na niej wszystkie interesujące mnie meble i dodatki.

I oto jest:






     Efektem końcowym jest wnętrze zaprojektowane dla mężczyzny: podróżnika i paleontologa, który zawodowo i emocjonalnie, związał się z  Argentyną, świadczy o tym przywieziony stamtąd piękny fotel i szkielet dinozaura (!)- bo czy wiecie o tym, że Argentyna to prawdziwe ELDORADO dla poszukiwaczy kości tych prehistorycznych stworów, a szkielet największego dinozaura znaleziono właśnie w rejonie Argentyny zwanym Patagonią? (możecie przeczytać o tym tutaj).

;P


    Jeśli spodobała Wam się moja koncepcja MOOD BOARDU konkursowego, będzie mi miło jeśli oddacie swój głos na mnie na stronie Werandy.


Możecie też oczywiście zgłosić swój mood board do konkursu!
    Zasady podane są w linkach w treści posta.


:)))


Miłego weekendu!

środa, 20 maja 2015

Kolorowy zawrót głowy




Moja osobista ewolucja wnętrzarska była taka:


5 lat temu:
Kupujemy pierwsze mieszkanie!!! (I ostatnie jak do tej pory ;))

Jakby tu się urządzić??
(W modzie były wnętrza kolonialne łamane przez prowansalskie.
 O skandynawskich nikt nie słyszał- DACIE WIARĘ? ;))

Podstawowe pytania- jaki styl, jakie kolory?


Styl zdecydowanie NOWOCZESNY- moją dewizą było i jest (i chyba tak już zostanie):
"Less is more" (Ludwig Mies van der Roche).

Albo w bardziej romantycznej wersji:
"Doskonałość osiąga się nie wtedy, kiedy nie można już nic dodać, ale kiedy nie można nic ująć"
 - Antoine de Saint-Exupéry



Skusiłam się na egzotyczną podłogę- POMYŁKA!

A jak było z kolorami??

Na początku lubiłam kolory, ale tylko dwa! 
Pomalowałam nimi ściany (KOLEJNA POMYŁKA! ;)) i kupiłam kolorowe dodatki (chlebak i czajnik też! ;))

Minął jakiś czas...



Po spektakularnym (jak dla mnie ;P) sukcesie, który odniósł projekt BLACK&WHITE FAMILY PHOTOS (o czym tutaj ) doszłam do wniosku, że:

Hmm, chyba jednak nie lubię tych kolorów (dwóch i pozostałych również)- robimy wszystko na czarno-biało i szaro też! Trzeba wymienić i chlebak i czajnik...


?


Moda na B&W trwała jednak u mnie nadzwyczaj krótko...

Wiosna idzie- jakoś tak nudno w tym wnętrzu! 
Znów lubię dwa kolory, ale zupełnie inne niż poprzednio!!!
W dodatku takie, o które nigdy bym siebie nie podejrzewała ;))


...


Cholera! Ale po co się ograniczać z tymi kolorami???
 Lubię WSZYSTKIE kolory.


Jaka jest różnica pomiędzy początkiem a końcem tej historii?

Wszystko co "stałe" we wnętrzu (czajnik i chlebak niestety w polskich realiach też) pozostaje neutralne, aby w razie potrzeby zaistnieć w towarzystwie dodatku w kolorze jaki tylko mi się zamarzy.

        Mój rajd po fascynacji różnymi stylami znalazł spokojną przystań pod hasłem RETRO. Niespiesznie przypatruję się temu co było niedawno, a ze szczególnym zainteresowaniem przyglądam się latom 60tym XXw. Gromadzę literaturę i pomysły na nowy dom...

    Lubię kontrasty i zderzenia stylów. Ważne są dla mnie pamiątki rodzinne i to aby miały one swoje miejsce w moim domu. Do mojego modern retro gustu pasują graficzne wzory i wyraziste kolory.
Neutralna baza stanowi tło, na którym jak wykrzykniki pojawiają się charakterne przedmioty... 

Dom moich marzeń? Komplementem byłoby dla mnie gdyby ktoś określił go jako wnętrze eklektyczne, nie poddające się schematom, żyjące swoim życiem...

A ponieważ nie wyobrażam sobie wnętrza bez grafik (jest to idealny sposób na nadanie mu charakteru- NASZEGO charakteru), które jak nic innego pozwalają nam zaszaleć z formą, kolorem, przekazem, stylem... dlatego mam dziś dla Was retroplakat w neonowych barwach.





 


Miłego dnia! :)))



Grafika do pobrania w zakładce BRAND NEW POSTER.

środa, 13 maja 2015

Projekt # KUCHNIA DLA SINGLA





Witam w ten zimny majowy dzień!
Słoneczka nie brakuje, ale niestety nie rozpieszcza nas ono swoim ciepełkiem!

:)))

Cóż ja mam dziś dla Was za wieści?

    Po SYPIALNI przyszła pora na projekt KUCHNI. Kuchnia maleńka- 2m x 2m i jeszcze dodatkowo z tej przestrzeni trzeba było wygospodarować parę centymetrów na "szafę" przy wejściu.

    Jak sobie poradziłam z tym wyzwaniem? Stosując niestandardowej głębokości i wysokości zabudowę na wymiar, która składa się z trzech szafek- otwartej, zamkniętej i częściowo otwartej, z których jedna jest dostępna od strony holu wejściowego a dwie od strony kuchni.



     Zyskaliśmy w ten sposób 20 cm szerokości pomiędzy szafkami w kuchni, dzięki czemu wynosi ona teraz 100 a nie 80 cm.



    Szafa od strony wejścia przeznaczona jest na buty i ubrania wierzchnie, które nie będą odwieszane na drążku- ze względu na jej głębokość, tylko na wieszakach-haczykach. Do przechowywania rzeczy w "pawlaczu", a także części obuwia mogą być wykorzystywane ozdobne pojemniki/kosze. Szuflady lub fronty szafek kolidowałyby z otwieranymi drzwiami wejściowymi, poza tym nie byłoby gdzie postawić aktualnie używanego obuwia lub obuwia gości. "Plecy" szafek kuchennych zostaną wykorzystane do przyklejenia lustra, powieszenie w tym miejscu lustra z ramą byłoby dość ryzykowne z powodu szerokości tego miejsca (która wynosi tyle ile drzwi wejściowe) i możliwości strącenia go ramieniem, dodatkowo dokładnie naprzeciwko lustra znajduje się wejście do łazienki.


    Jedna z szafek, dostępna od strony kuchni ma częściowo otwarte półki- aby uniknąć wrażenia "klaustrofobii" i uzyskać miejsce do przechowywania najbardziej podręcznych i ozdobnych utensyliów, a tym samym- nie zabierać miejsca na blacie roboczym, którego jest naprawdę niewiele. Aby uzyskać efekt lekkości, szafki wiszące znajdują się tylko na jednej ścianie i mają fronty z białego akrylu, reszta zabudowy wykonana jest z płyty drewnopodobnej w kolorze jasnego dębu- wpływ miał na to czynnik finansowy, jak również chęć, aby kuchnia pozostała długo nowoczesna i ponadczasowa.




    Wraz z inwestorem zdecydowaliśmy się na sprzęty w zabudowie, gdyż cena lodówki SMEG okazała się zbyt wygórowana ( ;)), jak również, by uniknąć chaosu w tak niewielkiej przestrzeni. Niestety "główna" część kuchni oferuje niewiele miejsca do przechowywania, gdyż w szafkach mamy ukrytą lodówkę, zmywarkę, w narożnej- syfon od zlewu, kuchenkę, wąskie cargo, a w szafkach wiszących- w jednej małej znajduje się okap podszafkowy, a w jednej dużej- wentylacja o gabarytach 40x20x20cm- widzicie tu gdzieś miejsce na garnki i spiżarnię??  Bo ja nie! :) Z tego też względu koniecznością było zaprojektowanie niestandardowych szafek naprzeciwko- które mieszczą też szuflady, bo co to za kuchnia bez szuflad? Do szafek- tam gdzie to możliwe będą zastosowane tzw. "tipony", natomiast pozostałe będą zaopatrzone w uchwyty (jak najmniej widoczne).

    Projekt wykonało Biuro Projektowe z L.- partner "KAM Kuchni", a jego całkowity koszt to około 11tys. zł- z czego mniej więcej połowa to koszt mebli, a reszta- sprzęt AGD i montaż.

    Myślę, że za jakiś miesiąc/półtora będę mogła się pochwalić zdjęciami z realizacji, a tym czasem czekam na Wasze opinie i uwagi!


Pozdrawiam serdecznie!

:)))






poniedziałek, 11 maja 2015

Lato'58




Dziś będzie post NIE NA TEMAT.

A przynajmniej nie na ten temat, który był zaplanowany.

Zaplanowany był post o kuchni w projekcie MIESZKANIE DLA SINGLA.

Ale "materiały" jeszcze nie dotarły i nie można było posta ZWIZUALIZOWAĆ.

No cóż, pokażę zatem nad czym trudziłam się dzisiaj CAŁY dzień.

Poza tym post jest "nie na temat" z jeszcze jednego powodu- MAJ w pełni, a ja tu o lecie- w dodatku o lecie 58 roku!

Wiosna jednak jak na razie wyjątkowo KAPRYŚNA, więc dla poprawy nastroju wyobraźmy sobie siebie w bikini na PLAŻY w Sopocie.


Czy już to widzicie?




:)))

Za MODELKĘ posłużyła mi  "Panna Plażowa"- figurka porcelanowa autorstwa Stanisława Olszamowskiego zaprojektowana w 1958r.

Grafika jak zwykle do pobrania w zakładce BRAND NEW POSTER

Uściski dla Was!!










środa, 6 maja 2015

You can see STEM everywhere







     Kolory zaprzątają nasze głowy, zastanawiamy się, czy rezygnować z nich w naszych wnętrzach, czy zachowywać kolorystyczną dyscyplinę, czy może w ogóle nie ograniczać się w tej tematyce. Każdy ma swój gust, a o gustach podobno się nie dyskutuje...  Ale podobno tylko to zwierzę, które daje nam mleko do kawy, nie zmienia zdania- więc i nasze upodobania kolorystyczne ulegają ewolucji (a czasem rewolucji ;)).

    A co z wzorami? Czy boimy się popełnić błąd stosując wzór we wnętrzu, tak samo jak przy wyborze koloru? A jeśli mamy do czynienia i z wzorem i z kolorem na raz??

    Takich dylematów z pewnością nie ma Orla Kiely- irlandzka designerka, która swój wzór STEM odmienia przez wszystkie możliwe przypadki.

    Oprócz ŁODYGI Orla zaprojektowała jeszcze inne wzory w stylistyce i kolorystyce RETRO, ale to on stał się jej znakiem rozpoznawczym. 






    Od wczesnych lat talent i pasję Orli wspierała babcia i ojciec. Babcia nauczyła ją co oznacza kreatywność, a ojciec podarował jej w prezencie maszynę do szycia Singer, gdy Orla skończyła 12 lat. Maszyna ta stoi dziś w jej biurze jako pamiątka i prawdziwy skarb.

    Po ukończeniu National College of Art and Design w Dublinie na kierunku projektowanie tkanin drukowanych, wyjechała do Nowego Jorku i pracowała jako projektantka tkanin i tapet- wiele czasu poświęciła pracując nad wzorami i kolorami i to doświadczenie stało się nieocenione w dalszym rozwoju jej kariery.

    Po powrocie do Wielkiej Brytanii pracowała dla Esprit studiując jednocześnie w Royal College of Art w Londynie, a także dla Marks&Spencer i Habitat.

   Jej pierwsza kolekcja wzorzystych kapeluszy zaprezentowana na London Fashion Week zainteresowała dom towarowy HARRODS, ale wtedy właśnie ojciec Orli przekazał jej celną uwagę-  stwierdził mianowicie, że na pokazie nikt nie nosił kapeluszy, natomiast wszyscy mieli torebki...

    Od tamtej pory Orla projektowała torebki- jej innowacją było szycie torebek z materiału pokrytego laminatem, który to w latach 90-tych służył jedynie do produkcji obrusów na stoły.

    Razem z mężem Dermottem Rowanem w 1997 roku utworzyła The Orla Kiely Partnership. Jej mąż tak opisuje początki działalności: " Nic nie było zaplanowane, wszystko działo się spontanicznie. Orla pracowała w tygodniu na zlecenia, a w weekendy projektowała swoją własną kolekcję, a ja pomagałem jej zorganizować resztę. Sytuacja zrobiła się jeszcze bardziej chaotyczna, gdy gotowe projekty zaczęły napływać do naszego mieszkania, groziło nam, że nie będziemy mieli gdzie usiąść!"       
   Dzisiaj projekty Orli sprzedawane są w wielu krajach na świecie, i rozpoznawalne dzięki charakterystycznym wzorom i kolorom.

   W swojej książce "PATTERN" pisze, że jej mózg wymaga bezustannych powtórzeń. Powtarza więc swoje desenie na milion sposobów i kolorów- bywają drobne i przeskalowane, graficzne i delikatne, kolorowe i monochromatyczne. Paleta barw jest "przybrudzona", nie używa barw kontrastowych, tylko rodzin kolorów sąsiadujących i nie przepada za fioletem, kocha natomiast brązy, żółcie, zielenie, pomarańcze, czerwienie i ciemne błękity.

    Swoje wzory drukuje na wszystkim: na torebkach, ubraniach, butach, okularach, portfelach, parasolach, pokrowcach na telefony, świecach, perfumach, pościelach, ręcznikach, kuchennych akcesoriach, porcelanowych pojemnikach i wazonach, poduszkach, kocach, tapetach, naczyniach, tacach, meblach... chyba dalej nie będę już wymieniać ;)

   Jeśli zetkniecie się gdzieś z nostalgicznymi wzorami Orli Kiely- będziecie w stanie rozpoznać je już zawsze i wszędzie.


    A teraz zapraszam do wnętrz zamieszkiwanych i urządzonych przez Orlę.

   
  
































  Miłego dnia!