piątek, 26 czerwca 2015

Green (KITCHEN) Island




Hej, hej!


Dzisiaj kuchennych rewolucji/rewelacji ciąg dalszy! ;))

    W klasycznej białej kuchni zaistnieje zieleń i to nie w miętowym odcieniu porcelany od Ib Laursena (skądinąd pięknej!), ale w soczystym wiosennym kolorze . Właścicielka owej kuchni- Gosia, kocha ten odcień zieleni od zawsze. I przyznam szczerze, że ten kolor wyjątkowo do niej pasuje!

     Gosia wraz z mężem i kilkumiesięcznym synkiem przeprowadza się do swojego pierwszego własnego domu w Irlandii. 

     Dom został wybudowany zaledwie kilka lat temu, ale trzeba go dostosować do gustu nowych właścicieli. Priorytetem dla Gosi jest kuchnia- w której pozostanie tylko oryginalna podłoga w grafitowym odcieniu, oraz poddany renowacji stół z krzesłami przeniesiony z jadalni.

    Tak, tak- nie przesłyszeliście się! Oprócz jadalni stanowiącej oddzielne pomieszczenie, kuchnia o powierzchni 16m kw umożliwia nam ustawienie całkiem dużego stołu do codziennych posiłków.

     Ponieważ możemy sobie pozwolić, aby po jednej stronie powstała zabudowa pod sam sufit mieszcząca  większość sprzętów (w tym pralkę), ciąg kuchenny znajdujący się po stronie przeciwnej będzie pozbawiony wiszących szafek. Nad blatem roboczym zawiesimy jedynie rząd otwartych półek- symetrycznie po obydwu stronach okapu. Gosia będzie mogła eksponować na nich m.in. zieloną porcelanę. Bo zielone w kuchni będą jedynie dodatki oraz... stół i krzesła. 

     Gosia ma klasyczną urodę i klasyczny gust, więc klasyczna kuchnia z klasyczną zielenią w tle pasuje do niej idealnie! Równie klasyczny owalny stół na ozdobnej "nodze" i piękne krzesła Windsor z oparciem typu "bow-back" (zaokrąglonym) zostaną przemalowane farbą Annie Sloan na kolor Antibes Green (w tym miejscu muszę bardzo serdecznie pozdrowić Pastelową Kropkę i zapytać czy zieleń w Antibes ma dokładnie taki odcień?? ;))) 


Poniżej ogólny plan nowej kuchni:








Kilka kuchennych inspiracji:















źródło  2  3  4  5


Oraz  mood board, który przedstawia klimat jaki chcemy uzyskać:
 






A Wy, jak byście się czuli w takiej kuchni?

     Pozdrawiam serdecznie i znikam do innych obowiązków, bo dziś czeka nas jeszcze wyjazd na weekend w rodzinne strony mojego M. Planujemy wycieczkę do Parku Dinozaurów w Bałtowie- trzymajcie kciuki za piękną pogodę!


:)))



środa, 24 czerwca 2015

Balkonowe opowieści...




Witajcie!


     Wstyd się przyznać, ale dopiero co ogarnęłam w tym roku balkonowy rozgardiasz- zapewne mnie tak samo jak i Was zniechęcała niezbyt łaskawa wiosenna aura! Okazuje się jednak, że początek lata również nas nie rozpieszcza pogodą!

      Jak to się mówi nie mam "ręki do roślin", ale nie wyobrażam sobie balkonu zupełnie pozbawionego zieleni. Więc zmobilizowałam się wreszcie i dziś prezentuję Wam efekt swoich działań. Jest zielono i stonowanie.

    Pierwsze zdjęcie ukazuje widok na balkon z mojego ulubionego miejsca na kanapie. Lubię na niej siedzieć i po prostu patrzeć na sosny... Aż trudno uwierzyć, że 100m dalej właśnie rozpoczęła się budowa nowego bloku!! Nad sosnami górują więc teraz dwa żurawie. Sosny jednak dają radę przysłaniając widok i filtrując hałas. 

    Nasz balkon ma kształt kwadratu o boku długości 2,5 m. Jest w połowie balkonem a w połowie loggią- dzięki czemu stolik i krzesełka stojące we wnęce budynku zapewniają intymność. I tak, jak już kiedyś wspominałam, na balkon można wyjść z salonu, a z powrotem wejść do mieszkania przez sypialnię- co w dużej mierze zadecydowało o zakupie naszego m :))


Dzisiaj fokus na część "balkonową"!





Jeden irlandzki aniołek strzeże domu...




(Niezbyt estetyczna plastikowa skrzynka czeka na wymianę)










(Lampion to dzieło Marty z Domku przy lesie)







A drugi irlandzki aniołek nie wpuszcza do domu ZŁYCH duchów!
 ;)))




Dzbanek to pamiątka z podróży do Maroka
(służbowej i w dodatku nie mojej, tylko mojego M. ;))
-ale w niczym to nie przeszkadza, aby już trzeci rok nabierał patyny na balkonie.




 A tutaj kamienie z moich rodzinnych stron- 
ten większy znalazłam w lesie za domem dziadków w dzieciństwie i jest ze mną do tej pory,
a drugi zabrałam niedawno dziadkom z podwórka.
;P



Biel została przełamana odrobiną fioletu.




Drewniane serce zdobi, ale i przypomina o tym co najważniejsze...




A ptaszki ćwierkają porcelanowymi głosami...





;)))



     Teraz nie pozostaje już nic jak tylko czekać na piękną pogodę, aby móc spędzać na balkonie czas z popołudniową kawą i książką!



Pozdrawiam więc Was ciepło i słonecznie!!








czwartek, 11 czerwca 2015

5xKUCHNIA




Dzień Dobry!


    Ostatnio moje życie kręci się wciąż wokół kuchni- i nie o gotowanie tu chodzi (na szczęście, bo przyznaję bez bicia, że nie jest to moje ulubione zajęcie!), ale o projekty kuchni moich własnych i cudzych.

 Mianowicie:

1# Czekamy na montaż mebli  kuchennych w projekcie MIESZKANIE DLA SINGLA (o czym tutaj);
2# doradzam Mamie mojego męża przy projekcie jej nowej kuchni;
3# projektuję kuchnię dla Gosi, w jej irlandzkim domu;
4# zbieram się w sobie, aby zrobić wreszcie zdjęcia swojej własnej kuchni i zaprezentować je na blogu;
5# i jakby tego jeszcze było mało rozmyślam o "kuchni moich marzeń w domu moich marzeń", żeby mieć już przygotowany projekt w razie jak trafię 6 w TOTOLOTKA ;)))

    I właśnie z tym ostatnim projektem- najmniej pilnym, ale najbliższym mojemu SERCU zwracam się dziś do Was!

:)))

a) Moja obecna kuchnia ma białe akrylowe fronty na wysoki połysk- bardzo są piękne, gorzej z aspektem praktycznym- widać na nich wszystkie brudne paluszki moich synków. Całe szczęście, że nie pada na nie bezpośrednio światło słoneczne, bo chyba bym się zaczyściła na śmierć! ;)
b) Kolejnym moim zmartwieniem jest czarny błyszczący blat, który trzeba polerować, gdyż samo wycieranie nie wystarczy;
c) I jeszcze grafitowe płytki na podłodze, które owszem są eleganckie, ale... (PATRZ POWYŻEJ)


Więcej grzechów nie pamiętam! ;)))


    Znacie to przysłowie, że "pierwsze mieszkanie/dom urządza się dla WROGA, drugie dla PRZYJACIELA, a trzecie dla SIEBIE"?


Czy w związku z powyższym mam jakieś WNIOSKI?

TAK!!!


"Wszystko co błyszczące i czarne jest NIEPRAKTYCZNE!
 A NAJBARDZIEJ niepraktyczne jest to, co jest błyszczące i czarne jednocześnie!


Zapewne istnieją od tej zasady jakieś WYJĄTKI, ale "wyjątki potwierdzają regułę".


Mam więc nadzieję, że u mnie to drugie mieszkanie/dom okaże się być od razu trzecim!
;)))


     Po przemyśleniu więc powyższych wpadek, w mojej wyobraźni powstał taki oto mood board z krainy fantazji:






Ogólne założenia stylistyczne były takie, aby była to kuchnia:

* nowoczesna, ale przy tym odrobinę klasyczna;
* by francuska elegancja równoważyła skandynawską prostotę;
* a europejski design mieszał się z egzotycznym stylem (czyli EKLEKTYCZNA??)


Względy praktyczne podyktowały mi:

- wybór SZARYCH matowych frontów (bo chyba nie chcę rezygnować z białych na rzecz drewnianych);
- biały MATOWY blat;
- WZORZYSTE płytki na podłogę (nie widać pyłków i okruchów).



Reszta to już podpowiedzi mojego SERCA! :)


Jak Wam się wydaje, czy mój projekt spełni moje oczekiwania??


A Wy?


Czy macie jakieś przemyślenia na temat pomyłek popełnionych przy urządzaniu swoich kuchni?

Albo jest coś co Wam się bardzo podoba i żałujecie, że brakuje w nich właśnie tego?

A może jesteście w trakcie realizacji kuchennego projektu i targają Wami różne wątpliwości??


;))


piątek, 5 czerwca 2015

AKARI znaczy "światło"




Wróciłam!

I przynoszę Wam światło.

;)))

Cofnijcie się teraz wspomnieniami do mniej lub bardziej odległej przeszłości:



     Pierwsze mieszkanie...



     Często "bezlik" pomysłów napotyka na swej drodze przeszkodę zwaną brakiem pieniędzy. Oświetlenie do naszego m wybieramy często na szarym końcu- marząc o designerskich lampach kupujemy papierowy klosz z Ikea z nadzieją, że to stan przejściowy. U mnie w sypialni ten stan trwa już 5 lat! ;)


    Papierowe lampy budzą skojarzenia z egzotyczną Japonią.

I słusznie!

    Akari po japońsku oznacza "światło". 


    Tak nazwał kolekcję swoich papierowych lamp Isamu Noguchi (1904-1988) artysta i designer, który będąc designerem nigdy nie przestał być artystą. Jego amerykańsko-japońskie pochodzenie sprawiło, że doskonale potrafił łączyć ducha wschodu z zachodnim designem. Matka Isamu była Amerykanką a ojciec Japończykiem, urodzony w Ameryce, dzieciństwo spędził w Japonii, aby w wieku kilkunastu lat powrócić do Stanów. Porzucił studia medyczne dla rzeźby, którą zgłębiał w Paryżu pod okiem Constantina Brancusi. Wielki wpływ wywarli na niego europejscy moderniści. Żył i tworzył na zmianę w Nowym Jorku i Japonii czerpiąc inspirację z obu kultur.

    Jeśli jesteście ciekawi dzieł Noguchiego zajrzyjcie tutaj.

    Zaprojektowany przez niego w 1947 roku  dla Hermana Millera Coffe Table zbudowany z dwóch kawałków orzechowego drewna i szklanego blatu o łagodnych organicznych kształtach, jest użytkową rzeźbą i ikoną designu rozpoznawaną na całym świecie. Niewielu stać na ten kultowy mebel, ale czy wiecie o tym, że kupując klosz z papieru kupujecie kopię dzieła sławnego rzeźbiarza?

    W 1951 roku podczas pobytu w japońskim miasteczku Gifu zobaczył on rybaków, którzy podczas nocnego połowu na rzece  Nagara używali papierowych latarń. W lampach Akari połączył tradycyjne wschodnie materiały z nowoczesnym zachodnim designem. Każda z lamp wykonywana jest ręcznie z papieru czerpanego, powstającego z kory morwy, naklejanego na bambusowy szkielet, który następnie jest usuwany. Lampy wbrew pozorom są bardzo trwałe, można je składać i sprzedawać w płaskich pudełkach. 

    Noguchi w ciągu trzydziestu lat zaprojektował ponad sto modeli papierowych lamp- kinkietów, żyrandoli, lamp stołowych i podłogowych o kształtach od organicznych po geometryczne. Pozostają one od 50 lat w ciągłej produkcji (Vitra).









(Czyż w grupie nie wyglądają jak przybysze z kosmosu, 
albo jak wyprane z koloru organiczne formy z obrazów Joana Miró?)



 Zapraszam do galerii wnętrz z papierowymi lampami w roli głównej:


(oraz Egg Chair Arne Jacobsena, Eames House Bird i Butterfly Stool Soriego Yanagi)






Akari 1AD  i LCW Chair Eamesów (zwane także Plywood Lounge Chair)






(Na pierwszym planie Womb Chair Eero Saarinena)





I księżyc w pełni nad jadalnianym stołem- Akari 120A



Dlaczego lampy Akari mają nieustająco tak wielu zwolenników?
 Bo budują we wnętrzu sensualny klimat- delikatny i kojący...

     Jak bardzo potrafią być zmysłowe możecie się przekonać oglądając zdjęcia 
modelki Judy Dent w otoczeniu lamp Akari autorstwa F.C Gundlach z 1962r.






Spójrzcie TERAZ na swoją papierową lampę.



Piękna, prawda?

 :)))