wtorek, 17 maja 2016

Jaki fotel wybrać na balkon?




Witajcie!


Środek maja, na termometrze 10 stopni, zimno, pochmurno, deszczowo... Ignacy ma katar, więc mam na głowie obydwóch Gagatków, w dodatku czuję już na karku oddech migreny... Może zdążę opowiedzieć Wam coś ciekawego (i życiowego ;P) zanim mnie dopadnie... Okna pozamykane na trzy spusty (a może nawet cztery?), nie można wygrzewać się na balkonie w promieniach słoneczka- to może chociaż pomarzę...



Bywając często gościem IKEA Restaurant, a przy okazji kupując zawsze małe lub całkiem duże co nieco do naszego mieszkania, już na finiszu tuż przed samymi kasami, w hali magazynowej siadałam wyczerpana w takim oto fotelu:



Fotel/krzesło z podnóżkiem Högsten (350/299zł, podnóżek- 99zł)
źródło- Ikea




Już widziałam się oczyma wyobraźni w podobnych okolicznościach przyrody, zrelaksowaną i szczęśliwą na swoim balkonie! Szeptałam do niego- będziesz mój, gdy nadejdzie odpowiednia pora! Nadszedł wreszcie dzień, gdy postanowiłam "zaatakować" Męża- A co byś powiedział, gdybyśmy mieli na balkonie (zeszłoroczny skromny post o balkonie- tutaj) takie piękne, WYGODNE fotele zamiast tych twardych, drewnianych, składanych krzeseł? O dziwo- zgodził się bez szemrania! Właściwie już wsiadaliśmy do samochodu...

Cytując słowa Wieszcza Adama Mickiewicza: "Już byłam w ogródku, już witałam się z gąską..."

Tknięta jednak przeczuciem, zanim zaczęliśmy zbierać się na zakupy, zaczęłam przeczesywać stronę internetową Ikea i tu spotkała mnie niemiła niespodzianka- nie ma takiego artykułu! Jak to możliwe? Nie dalej jak 2-3 tygodnie temu siedziałam na nim swoim własnym, osobistym tyłkiem!! To niemożliwe, to musi być jakaś pomyłka!!!

Chwyciłam za telefon. Głos Pani w słuchawce zasmucił mnie, ale jednocześnie dał iskierkę nadziei: "Tak, fotel jest wycofany z oferty, nie ma go w naszym sklepie i nie będzie! W Gdańsku też go nie ma (zleciłabym zakup Siostrzyczce), ale jest 18 sztuk w... Poznaniu!"

Sprawa przegrana, wiedziałam że Mąż nie zgodzi się jechać do Poznania (300km- 4h), z dzieciakami (które już po godzinie jazdy zaczynają dostawać szału w samochodzie). Myśl, myśl Marcia! Co tu zrobić, co tu wymyślić?!! No tak! Mam urodziny na początku maja... Długi weekend, sprzedamy dzieciaki Dziadkom a sami wyjedziemy na romantyczny wypad... do Poznania (musi być tam coś ciekawego do zobaczenia oprócz poznańskich koziołków!), przy okazji kupimy fotele! Jestem genialna!! Tym razem wcale się nie zdziwiłam, że Mąż zgodził się od razu ;P

Mówię o całej sprawie Mamie przez telefon. No przecież w Poznaniu mieszka P., syn Isi (sąsiadki i koleżanki mojej mamy)- mówi moja Mama. Mamo! Jesteś genialna!! Nie musimy jechać na weekend aż do Poznania, podrzucając wcześniej dzieci 150 km w zupełnie przeciwnym kierunku!

Mama szybko zagadała Isię, dostała numer telefonu i informację, że jej syn jest bardzo życzliwym chłopakiem i na pewno zgodzi się na taką przysługę i nawet przetransportuje fotele do moich rodziców, abyśmy mogli je stamtąd zabrać. Ależ byłam szczęśliwa! Ale tylko do momentu, gdy wyszłam na balkon z metrówką. Fotele mają podstawę o szerokości 75cm x 2= 150cm, balkon ma długość 2,5 metra, co oznacza, że po postawieniu foteli i małego okrągłego stolika zatarasowałyby wyjście na balkon z obydwu pokoi ;( 

Zadzwoniłam do syna Pani Isi i podziękowałam za życzliwość i dobre chęci... Jestem pewna, że większość z Was ma za sobą takie przygody- do jakich to forteli gotowa jest zdesperowana kobieta mająca bzika na punkcie wnętrz!!

No nic, trzeba było pogodzić się z sytuacją i rozpocząć na nowo poszukiwania: ten za drogi, ten za duży, ten ma niewłaściwy kolor, ten za mało retro, ten zbyt plastikowy, ten z technorattanu, a ten z rattanu- ale czarny! Chyba oszaleję- nie miała baba kłopotu, wzięła się za urządzanie (tym razem balkonu). Wszystkie wymarzone fotele znalazłam na stronie agamartin.com






 
Okrągły fotel pleciony Bloomingville, 879 zł




 
Fotel z rattanu HK Living, 2 595 zł






 
Rattanowe krzesło SOFTNESS Bloomingville, 889 zł







 

Bambusowy fotel House Doctor, 1695 zł 



  No ale te ceny... 

Westchnęłam...

 

Wiedząc już czego szukam- szukałam dalej, no i znalazłam! Z pomocą przyszło mi polskie rękodzieło! Polskim odpowiednikiem mebli wyplatanych z egzotycznego rattanu są meble wyplatane z wikliny- okazało się, że cała południowo-wschodnia Polska wikliną stoi! No wiecie, znane mi były wiklinowe, wielkanocne koszyki, klasyczne fotele- ale nie spodziewałam się, że znajdę też bardziej awangardowe kształty! Oto idealny wiklinowy fotel w stylu midcentury modern!

 

 

  


  Dla fotela Högsten wykonanego z technorattanu miałam już wybrany "oufit":

 


Pomimo retro kształtu, jego delikatność i biały kolor  powodują, że pasowałyby do niego również klasyczne poduszki- o tkaninach Toiles de Jouy, które tak bardzo lubię napisałam jeden ze swoich pierwszych postów (tutaj), a poszewki z nich uszyte można zamówić na dekoria.pl Wiklinowy fotel jest dostępny również w wersji białej, ale zdecydowałam się na wersję sauté, gdyż żal byłoby ten piękny naturalny materiał schować pod warstwą farby.

Ciepły kolor wikliny aż prosi o egzotyczne poduszki! A jeśli chodzi o tropikalne inspiracje przoduje w nich w tym roku oczywiście H&M:

 

 





Jak mógłby wyglądać ten mój balkonowy raj? 
Miałam ochotę zrobić kolejny moodboard, ale myślę, że nie byłby piękniejszy od żadnego ze zdjęć znalezionych w internecie:








źródło






źródło






źródło






źródło






źródło






Taki fotel odnajdzie się świetnie w wielu stylach- eklektycznym, boho, retro, rustykalnym, modern- a to przecież rodowity Polak! Szukajcie go w sklepach z polską wikliną pod hasłem "fotel wiklinowy muszla"- dostępny jest w kolorze naturalnym i malowany, w wersji z podłokietnikami i bez, z poduszkami, bez poduszek- ceny od 90-150zł. Ja z ogromną niecierpliwością czekam na swoje dwa egzemplarze i piękną pogodę :)



Na koniec coś "dla zainteresowanych"- ponieważ dawno nie nawiązywałam już do sztuki, przy okazji mody na egzotyczne, roślinne motywy przedstawię Wam malarza, który większość swojej twórczości poświęcił tej tematyce, dzięki czemu zyskał nawet miano "malarza dżungli":



 Mowa o Henri Rousseau, którego wszystkie prace obejrzycie tutaj.


A Wy? Jaki macie pomysł na swój balkon/taras w tym roku?





Ściskam!
Marta.





czwartek, 12 maja 2016

Mój eklektyczny salon- design in progress!




Dzień dobry!



Po moim ostatnim poście, w którym pokazałam Wam jak urządziłam jasny i kolorowy pokój dla synów, nadeszła pora, aby zaangażować Was w moje kolejne wnętrzarskie plany. Kończąc projekt dla chłopców odetchnęłam z ulgą, ponieważ po raz pierwszy w naszym mieszkaniu mogłam radośnie wykrzyknąć- SKOŃCZONE! Co do pozostałych pomieszczeń mam mniejsze (łazienka, hol, kuchnia, balkon), lub większe (salon) zastrzeżenia. W łazience nadal chcę zmienić lampę (o czym tutaj), w holu przykleić fototapetę wygraną u Olgi (zajrzyjcie tu), a w kuchni (tędy) powiększyć małą rustykalną kolekcję naczyń o bolesławiecką ceramikę do wyeksponowania na półce, która wisi tam już od kilku miesięcy. Balkon (ten) zyska nowe meble- o perypetiach związanych z ich zakupem napiszę Wam przy najbliższej okazji ;P. Salon wymaga większego nakładu pracy i pieniędzy- ściany zostały już przemalowane z koloru jasnoszarego na biały (niestety podłogi nie wymienię na wymarzoną bieloną dębową francuską jodełkę ułożoną we wzór chevron), "autorska" galeria nad kanapą jest skompletowana, lecz kanapę trzeba wymienić- na rozkładaną i jednocześnie megawygodną do spania, gdyż w związku brakiem wymarzonej sypialni (o takiej) musieliśmy wynieść się ze spaniem do salonu. Temat kanapy wymaga oddzielnego posta- szukanie jej było prawdziwym wyzwaniem- w końcu udało się znaleźć idealną- idealną do spania, bo z wymarzonego designu musiałam niestety zrezygnować (czasem po prostu się nie da). Żeby jednak nadać salonowi upragniony charakter, poddamy wreszcie renowacji stary fotel 366 od Dziadków (o którym tu), a perski dywan Babci Aliny zostanie na nowo obszyty i odzyska utracone frędzle. Zamówiłam też nowy żyrandol w stylu midcentury modern, gdyż ten przywieziony z domu i odnowiony przeze mnie okazał się zbyt klasyczny. Metamorfoza trochę potrwa (na sam żyrandol będę oczekiwała 92 dni!). Z pewnością szybciej pokażę na blogu hol i balkon.

Wspominałam Wam już nie raz, że uwielbiam tworzyć moodboardy, jest to dla mnie prawdziwa artterapia, gdy te wszystkie puzzle z mojej głowy układają się w piękną całość! Pożegnam się więc z Wami dzisiejszym salonowym moodboardem (pozwoliłam sobie na nim umieścić moje designerskie marzenia- które prędzej, czy później mam zamiar spełnić ;P)):











I zdjęciem salonu w toku zmian:







Pozdrawiam serdecznie!